Dzień jak każdy inny, o godzinie 6 obudziła mnie moja opiekunka którą rodzice wynajmują od 2 lat jakbym była dzieckiem. Ubrałam się, spakowałam torbę do szkoły baletowej, oraz na trening piłki. Gdyby nigdy nic zeszłam na śniadanie. Przy stole siedzieli tata i mama.
- Witajcie - przywitałam się grzecznie lekko uśmiechając
- Witaj słońce, spakowana do szkoły? - mama nadstawiła policzek więc podeszłam i pocałowałam
- Oczywiście, dzisiaj wrócę trochę później ponieważ idę do koleżanki - oznajmiła mając nadzieje że rodzice nie będą dopytywać.
- Dobrze kochanie ale nie wracaj za późno - do rozmowy wtrącił się tata
- Dziękuje
- Gregor ona musi ćwiczyć! - powiedziała stanowczo Marzena
- To jeszcze dziecko! musi korzystać z życia! Dzisiaj Mitch zawiezie Cię do szkoły
- A gdzie on jest?
- Śpi jeszcze - odpowiedziała mama biorąc łyk herbaty
- To może ja pójdę go obudzić - skierowałam się ku schodom i powędrowałam do pokoju Mitchella. Otworzyłam po cichu drzwi i wsunęłam się do środka, ku mojemu zdziwieniu na łóżku razem z Mi (tak go nazywała Malwina) leżała jakaś dziewczyna. Mi się przebudził i spojrzał na mnie.
- To może ja przyjdę jak koleżanki nie będzie - kierowałam sie w stronę wyjścia
- Stój! Rodzicom ani słowa!
- Okej
- Po co przyszłaś?
- No bo masz mnie zawieźć na piłkę, znaczy do szkoły - poprawiłam się szybko
- Aha daj mi 10 minut i będę gotowy
- A ona?
- A ona nie wiem przecież jej tu nie zostawię
- To ty idź się umyj, a ja ją spławie okej?
- Nie nie dam sobie jakoś radę
- Jesteś na trzecim piętrze, nie zrób jej krzywdy jeśli była dobra może Ci się jeszcze przydać - podśmiewałam się z niego
- Ej ej ile ty masz lat?!
- Wystarczająco! Szybko się szykuj bo się spóźnię
- Nie martw się. Za 10 minut bądź pod samochodem
- Okej. Powodzenia
- Taa... na pewno się przyda.
Zeszłam na dół do rodziców, zjadłam szybko śniadanie, zapakowałam drugie, ubrałam się i wyszłam z domu. Czekałam trochę na Mi ale w końcu się pojawił.
- Jak ją wyprowadziłeś?
- Tyłem domu
- Z góry prowadzą jedne schody na hall, a z hallu rodzice wszystko widzą
- Ze strychu do kuchni prowadzi taka winda mała, na szczęście moje się w niej zmieściła. Trochę Borys (kucharz) był zdziwiony ale udało się go przekonać żeby nic nie mówił
- Haha nie wiedziałam może się to kiedyś przydać. Możemy jechać bo jestem już spóźniona.
- Okej daj torbę i wsiadaj
Oddałam torbę Mi i wsiadłam do samochodu zapomniałam że zostawiłam ją otwartą, modliłam się żeby do niej nie zajrzał.
- Malwi (tak nazywał ją Mi) czemu ty masz korki w torbie? - Wyszłam z samochodu i zabarłam mu buty zapinając torbę
- Nie twój interes!
- Czy ty trenujesz...
- Zamknij się! Jeśli powiesz rodzicom o tym to ja powiem o dziewczynie i windzie
- Gdzie Cię można zobaczyć?
- W szkole baletowej
- Ale jak grasz
- Błagam nie ciągnij tego tematu
- Nie będę jesli powiesz mi gdzie masz dzisiaj trening.
- Na orliku koło gimnazjum
- Tylko mi nie mów że ty jesteś w schnelle Teufel (szybkie diabły)
- Tak
- Błagam Cię, przychodzę dzisiaj na twój trening żeby Cię wypisać i zapisać do
BVB Youngster (młodziki BvB)
- Chyba żartujesz
- Nie. Dobra jedziemy bo się spóźnisz.
MI zawiózł mnie do szkoły baletowej, obiecał że rodzicom nic nie powie.
- Ej mała! o której masz trening? - krzykną gdy wychodziłam z samochodu
- Ciszej! o 14
- Na pewno będę!
Cały dzień w szkole zastanawiałam się co to będzie jak Mi przyjdzie na trening, dzień w szkole minął mi topornie nie mogłam się skupić na niczym, i dostałam ochrzan od trenera. O 14 przybyłam pod orlik i poszłam się przebrać, tak jak obiecał Mi siedział na trybunach i machał żebym do niego przyszła. Nie miałam wyjścia pobiegłam. Oczywiście nie siedział sam tylko z koleżkami, siedział z nim Mario Gotze, Moritz Leitner i Marcel Schmelzern.
- Och cho cho! O wiele lepiej wyglądasz w stroju piłkarskim niż w rajstopach i kostiumie - śmiał się Mi
- Ha Ha śmieszne! Przyszedłeś się nabijać? Jak tak to tam jest wyjście! - wskazałam zejście z trybuny
- Oj mała idź grać chcemy popatrzeć na coś ładnego! - śmiał się ze mnie Moritz
Nie odezwałam się ani słowem i pobiegłam na trening. Z trybun chłopaki ciągle krzyczeli śpiewali. Gdy trening się skończył poszłam się przebrać i poszłam do Mi.
- Tak jak obiecałem byłaś świetna! Mam świadków i jutro rano jedziesz na testy do BvB
- Dobry żart, a teraz zawieź mnie do domu.
- To nie jest żart. Zerwiesz się trochę z lekcji nic się nie stanie
- No nie wiem jak mama się dowie...
- Nie dowie
Oboje wróciliśmy do domu, musiałam opowiedzieć mamie jak było w szkole, zjadłam kolacje i poszłam spać. Usnęłam i spałam jak suseł.
Jedna twarz, dwa oblicza...
poniedziałek, 2 grudnia 2013
Bohaterowie
Malwina Langerak 16 lat.
Piękna, szczupła, wysportowana, bardzo lubiana
baletnica.
Po kryjomu trenuje piłkę nożną.
Mitchell Langerak 20 lat.
Rezerwowy bramkarz w Borussii Dortmund.
Wysportowany, miły, przystojny i zabawny.
Gregor Langerak 49 lat. Niemiec.
Ojciec Mitchella i Malwiny.
Właściciel
kilku firm bardzo dobrze prosperujących,
kilku hoteli oraz wyspy La Panga.
Urodzony milioner. kilku hoteli oraz wyspy La Panga.
Marzena Langerak -Wiśniewska 41 lat.
Polka. Jej marzeniem było zostać
baletnicą,
ale kontuzja uniemożliwiła jej to.
Piłkarz pierwszego składu Borussii Dortmund.
Miły,
towarzyski, przystojny, wysportowany.
Jürgen Klopp 39 lat.
Trener Borussii Dortmund.
Mario Götze 22 lata.
Piłkarz Borussii, kolega Mtchella i Marco.
Przystojny, zabawny, dobrze zbudowany, świetny piłkarz
Moritz Leitner 21 lat.
Piłkarz Borussii Dortmund.
Przystojny, miły, szczupły. Zazwyczaj rezerwowy piłkarz.
** Opowiadanie jest wytworem wyobraźni!
Subskrybuj:
Posty (Atom)







